wtorek, 17 stycznia 2012

Mysz

Położyłam się już  spać i Antoni też właśnie, kiedy usłyszałam jakieś gmyranie w kuchni. Najpierw myślałam że to Saga podjada suche ze swojej miski. Podniosłam się i sprawdzam; Saga śpi u siebie. No to co?. No to mysz na pewno. Poszłam do kuchni patrzę obok lodówki, tam gdzie leży załadowana serem łapka na myszy, a łapki nie ma. Za to słychać gmyranie pod lodówką. Wołam Antoniego. Antoni uzbrojony w latarkę zajrzał pod lodówkę i strasznym głosem oznajmił, że widzi łapkę na myszy i myszę przy tej łapce złapaną za łapkę właśnie. Dodam, że przednią. Mysza żyje, wlecze za sobą ustrojstwo i na dodatek krwawi. Mówię mu co trzeba zrobić. Po pierwsze wyciągnąć haczykiem łapkę na myszy wraz z myszą a następnie czymś ją dobić,żeby się nie męczyła, po czym zanieść do piwnicy i dokonać kremacji zwłok. On się mnie pyta kto ma to zrobić? No jak to kto? Przecież nie ja. On odmawia, mówi, że jest wrażliwy i jeszcze nigdy w życiu żadnego stworzenia nie zabił i nie zabije. Tłumaczę, że musi dobić stworzenie, bo ja nie mogę (kobietą wszak jestem, a on przecież chłop), a Antoni nie chce. Tłumaczę jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze i ....w końcu wracamy do kuchni. Antoni bierze się do działania. Haczykiem wyciąga spod lodówki najpierw kurz a potem łapkę na myszy ale....... bez myszy.
Mysza zwiała. Odetchnęliśmy z ulgą. Nie trzeba jej dobijać. Może pożyje jeszcze troszkę. Biedna mała myszka.
A łapkę ustawiłam znowu. Z nową porcją sera.
Dobranoc.
Ps.Dziś do snu zanucę sobie piosenkę "Uciekaj myszko do dziury".


6 komentarzy:

  1. Skubany mały gryzoń! Dorwiemy Cię kiedyś ty mały wstrętny futrzaku! AUUU!!! AUUU!!! AUUUUUU!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepiej ńe zabijać tej myszy bo was ugryzie

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie Leosiu, masz rację, ale nie mogę pozwolić żeby myszy biegały mi po kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu w M(n)yszkach mieszkacie... :-p

    Górki

    OdpowiedzUsuń
  5. No to się uśmiałam :) U nas nie byłoby problemu bo Rafał by zabił, karpie co roku na święta morduje to i mysz by dobił ;) Ale mi żal myszki, w końcu co ona winna że jest myszą i mieszka w kuchni?? / Agnieszka S-S ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No Agnieszka, już Cię widzę na moim miejscu jak mieszkasz w kuchni z jedną małą myszką. To byłoby piękne.

    OdpowiedzUsuń