Na nowo napełnialiśmy basenik i przestawialiśmy w inne miejsce.
Potem było przykręcanie nowych kółek do pociągu
Naprawione wagoniki trzeba pomalować
Oto efekt dzisiejszego malowania
Potem było mycie nóg psikotkiem
W końcu zaczęliśmy robić kocyk dla misiów metodą filcowania na mokro.
Byliśmy też na rowerze (Leoś na swoim) i drugi raz (Babcia na swoim z Leosiem z tyłu na siodełku)
Jedliśmy lody
Jedliśmy ciasto z rabarbarem od Cioci Danusi (ostatni kawałek) Pycha.
Udało się.
Dobranoc