środa, 31 sierpnia 2011

A kto jutro idzie do szkoły?

Leoś wyjechał wczoraj rano.
O 7.30 był spakowany.
 
Zabrał jeszcze hulajnogę z garażu.
 
Zapakował wszystko do bagażnika i wsiadając pilnował, żeby mu Saga nie weszła do auta. Też chciała jechać.
 
No i  pojechał.
Ja poszłam z psem na spacer do lasu ciemnego.
A po południu byłam na polu i czyściłam staw. 
Dzisiaj dalej czyściłam.
Jutro będę robić to samo.
Staw na razie wygląda tak.
A jutro Leonardek idzie do szkoły i to jest bardzo ważna dla niego sprawa. Ja wiem, że on będzie się dobrze uczył, bo ma mądrutką główkę.
Leosiu, powodzenia w szkole jutro i każdego następnego dnia.



poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Zapraszamy na naleśniki.

Ostatni ranny spacer z Sagą.

Potem byliśmy na polu i Leoś zrobił sobie piknik. Oczywiście od razu był głodny i zjadł całe jedzenie.
Jak się najadł to popracował. Zbierał patyki na wieczorne palenie w kotłowni.
Po południu Leoś bawił się klockami, grał na komputerze, był w sklepie i pożegnał się z Gabrysią Rysią Ryszardą.
Wieczorem mnie zaskoczył. Powiedział,że jest głodny, wyciągnął mikser, poprosił o jajko i mleko. Podałam. Jajko mu wbiłam do pojemnika (bo on się brzydzi), a on wlał mleko.Wsypaliśmy mąki. Dodaliśmy szczyptę soli. Zmiksował.

 Wziął patelnię, poprosił o wlanie oleju.
 Tutaj czeka aż się patelnia rozgrzeje.
 Założył fartuch, bo wcześniej zapomnieliśmy. Wlał ciasto na patelnię i czekał.
 Jeszcze czekał.
 Przewracanie mu nie szło, ale zdejmowanie z patelni, tak.

No i proszę. Stos naleśników rośnie.


Usmażył 5 naleśników.


 Zjadł dwa.

Saga też chce i dostała dwa, a jednego spróbowałam ja. Pycha.
Komu jeszcze naleśniczka? Przyjmujemy zapisy. Kto pierwszy ten lepszy. Czas start.
Tu jeszcze ostatni wieczorny spacer.

Teraz jest już spakowany.
Śpi z niedźwiedziem, a jutro wyjeżdża.
W zeszłym tygodniu odleciały bociany, a jutro Leoś odlatuje. Idzie jesień. Oj idzie.
Dobranoc.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Spokojna niedziela

Cóż tu pisać dzisiaj? Spokojnie było cały dzień.
Rano byliśmy jak zwykle w lesie.
 Słyszeliśmy dzięcioła ale go nie widzieliśmy.
 W drodze powrotnej sprzątaliśmy las. Zrobiliśmy konkurs, kto znajdzie więcej śmieci. Leoś wygrał.
Potem pojechaliśmy do kościoła do Kamionnej.
Była msza dożynkowa i rolnicy przynieśli wieńce dożynkowe
 Po obiedzie Leoś zasiał nasionka orlika i ogrodził to miejsce kamykami.
Pod wieczór poszliśmy na wyprawę. Długą.
Tutaj pierwszy odpoczynek


 A to mokradła. Tutaj mieszkają bobry.
Leosia bolały nogi, ale jest dobrym piechurem.
Po powrocie znowu włączał swoje radyjko.

Poszedł spać ok. 21-ej.
A tu dla odmiany wspomnienie jak było z Tatą.
Dobranoc wszystkim.

sobota, 27 sierpnia 2011

Co przyniosła Wróżka Zębuszka?

Leoś obudził się o 9.30. Zaraz zajrzał pod poduszkę. A tam....
...10 złotych i radyjko.
Pieniądze schował do portfela, a radyjko uruchomił i grało prawie bez przerwy do popołudnia.





Na drzewie, na polu znalazł gniazdko jakiegoś ptaszka.
 Po obiedzie poszliśmy do folwarku i objadaliśmy się pączkami.


 I kiełbaskami
Poza tym zwiedzaliśmy. Jak zwykle w folwarku.
 
Dokładnie obejrzeliśmy stanowisko pszczelarza.
 Leoś tańczył przy muzyce

 
Obracał kierat sam...
i z innymi dziećmi.

 Wieczorem poszliśmy do lasy ciemnego i oglądaliśmy ogromnego buka




Dziś tyle.
Ps. Babcia wcale nie maczała palców w usunięciu ząbka, sam wypadł przy kolacji.