czwartek, 30 czerwca 2011

Nela wyjechała

Jeszcze rano toczyły się walki psów..





A potem Nelka pojechała
Saga posmutniała i ułożyła się przy drzwiach. Tak przeleżała do 11-tej

Potem poszłam z nią na spacer
No i mi zwiała a ja na łące robiłam zdjęcia kwiatkom i trawkom (z nudów)






I poziomkom


I sosenkom

W końcu zziajana wróciła...łajza jedna...

Po południu się rozpadało






I do tej pory pada. Niech pada.

środa, 29 czerwca 2011

Upał, upał i jeszcze raz upał

Uff, jak gorąco.
Rano znowu poszliśmy na pole


 i sadziliśmy kosaćce.
A tu wczorajsze bergenie

...i gajownik
Saga i Nela oczywiście wariowały


A tutaj drzewa w lesie.
Akacja...
grab....
dąb....
 ...bagno a to drugie to dziurawiec
Po południu wzięłam się za szycie pokrowca na materac
I tadam.... materac gotowy
Teraz psy już śpią i my też zaraz idziemy spać.


Wieś już ucichła.
Dobranoc.



wtorek, 28 czerwca 2011

Widzieliśmy borsuka

Dzień był upalny.
Rano poszliśmy na pole i sadziliśmy rośliny.
Nela i Saga świetnie bawiły się w stawie.




Upał. Popijamy zimną colę.
Kto poznaje taką szklankę?
 Buty się suszą.
 Pelargonie kwitną
 Róże kwitną. Róże są niebezpieczne dla Leosia bo mają kolce. (tak kiedyś powiedział)
 To wiciokrzew przewiercień ( lonicera caprifolium)
 A tu rosną nowe chlebki. Będą jak znalazł gdy Leoś przyjedzie.
Wieczorem poszliśmy do lasu.
A ja to się wybrałam. W klapkach.
 
A psy biegały
Saga ostatnio kręciła się koło takiej jamy
I w końcu pobiegła i zaczęła szczekać.
Myśleliśmy że spotkała dzika. A to nie. To był borsuk.
Na tym zdjęciu nic nie widać, bo się zdenerwowałam.
A borsuk się bronił przed dwoma psami. Biedak