niedziela, 31 lipca 2011

Niedziela bez Leonarda

No i jak zwykle rano poszłam z Sagą na spacer.

Przy jamie borsuka był spokój. Nic się nie działo.
Saga sprawdza jeszcze  z tyłu

 Po spacerze śniadanko
A potem  do kościoła w Kamionnej.
Obok kościoła stoi słup milowy , którego wcześniej nie widziałam.

Wracając z kościoła widziałam bociany na polu
Na obiad smażyłam grzyby.

Po obiedzie odpoczywałam, byłam też u sąsiadów na kawie, chodziłay po ogrodzie, bo przestało padać, rozmawiałam przez telefon z  Leosiem, Agą, Martynką, Helenką i Ignasiem , czytałam moja ulubioną gazetę Weranda Country

A pod wieczór znowu długi spacer.
Poszłam szlakiem Kamionki tam gdzie Leoś nie chciał iść.

Widziałam piękną ważkę
Mrowisko
Grzyby

Jeziorko leśne
Wielki dąb
Buk z orzeszkami bukowymi

Jarzębinę

Wcale się nie zmęczyłam. Jak Leon wróci to pójdę tam z nim jeszcze raz.
A teraz chcę iść spać, bo jutro znowu czeka nas pracowity dzień.
Jutro będzie nowy miesiąc SIERPIEŃ.
Pa
Ps. A Lilka raczkuje.
Pozdrawiam Lilkę i wszystkie inne nasze kochane dziewczynki.

A deszcz pada i pada

Wczoraj nic nie pisałam, bo byłam chora. Miałam straszną migrenę. Leżałam cały dzień w łóżku, a wstawałam tylko wtedy gdy wymiotowałam. Jak wzięłam silne tabletki to mi dopiero przeszło.
A dziś Leoś pojechał do domciu. Rano go spakowałam.

Zrobiłam mu jeszcze pa, pa i tyle.

 Potem poszłam na spacer z Sagą.
 No i tak było. Mokro wszędzie.
W ogrodzie też mokro.
Jak pięknie wygląda ten mokry rozchodnik okazały

Jak trochę przestało padać to wytarłam taras ale daremnie.
Po południu poszłam z psem po raz drugi i ciągle padało.
Ot lato deszczowe.
Mokra łąka.

 Mokry lasek przy łące.
 Mokra wrotycz pospolita
I tak dalej i tak dalej.  Pada i pada.
Dobrej deszczowej nocy życzę wszystkim.
Ps.
I tak niepostrzeżenie zrobiła się niedziela. A w niedzielę Ignacy ma imieniny. Wszystkiego najlepszego synu. Od nas ten piękny bukiet...

...i te spodnie.... te wiesz. Pozdrawiamy ciebie szczególnie gorąco.

czwartek, 28 lipca 2011

Deszczowy czwartek

Dziś wcześnie się obudziliśmy i na tarasie oglądaliśmy ptaka, który chodził po trawie i szukał robaczków. Jak się okazało, był to drozd.


Drozd wygląda tak
Potem byliśmy na spacerze z Sagą.
 Po śniadaniu Leoś  wziął się za składanie tego co na zdjęciu.
Udało się zrobić lupę, lornetkę i mikroskop

Potem  wcinał jabłka
Po obiedzie graliśmy w Memo, Leoś rysował zagadki, ćwiczył skakanie na skakance, słuchał bajki z płyty CD i tańczył.






A jeszcze gotowaliśmy budyń tzn. Leoś gotował i budyń udał się wspaniale tylko zdjęcia z tego nie wyszły a szkoda.
Tak spędziliśmy ten deszczowy dzień.
Mamo Agnieszko, dziecko chyba jednak przyjedzie w sobotę rano.