Jak był Leoś to poszłam razem z nim i w zamian mam parę fotek, które pyknął.
Przed pracą wizyta w pracowni Pana Witka.
A to Agatka- utrapiony kotek.
I już wycieczka przyjechała.
W warsztacie wikliniarskim
Na łące z latawcem...już po robocie w folwarku
Tego dnia stwierdziłam, że Leoś nadaje się do pracy fotoreportera i obsługiwania wycieczek.
Babciu Babciu czego ty nie wymyślisz
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz ile jeszcze mam pomysłów.
OdpowiedzUsuńBabcia