poniedziałek, 17 października 2011

Słoneczna sobota i słoneczna niedziela.

W sobotę od rana było bardzo słonecznie , ale zimno. Poszliśmy do lasu.


Potem się ociepliło i na polu w słońcu było bardzo ciepło. Leoś kopał w mokrej ziemi i się trochę obłocił. Tata Antoni też.






 A tu widać co wyprawiają z Sajgonem. Oj, oj, chłopaki.
 Tutaj wspólne zdjęcie z Tatą
 W niedzielę rano było bardzo zimno i znowu szron na trawie. Leoś założył nawet rękawiczki.

 A w lesie było tak.


 W południe wzięłam rower i pojechałam z  Sagą do strumyka. Po drodze oglądałam takie jesienne widoki.


 
A tymczasem dwaj chłopcy (duży i mały) poszli do lasu. Kiedy ich znalazłam, zobaczyłam to.
Skonstruowali zjeżdżalnię dla nietoperza.
 Nietoperz zjeżdża....
 ...zjeżdża...
...i dojechał.
 Ja przyczepiam nietoperka psu do obroży, a Saga biegnie do góry do chłopaków.

 I tak w kółko.
 Tu już koniec zabawy, bo wracamy na obiad.
A wieczorem pojechaliśmy do kościoła w Kamionnie na koncert Tomasza Kamińskiego. Leoś trochę przysnął, ale to nic. Pięknie śpiewał ten pan.
Dziś już nie ma Leonardka i tęsknię za nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz