Tu się pracuje. Przy jesionach właśnie. Dzisiaj tylko załatwiłam sobie wolne i wybrałyśmy się z Marysią na spacer. Jest przecięż moją sąsiadką zza strumyka i ona najlepiej zna tutaj wszystkie ścieżki.
A wieczorem przyjechało Dziecko i się szarogęsiło w kuchni, bo robiło sobie naleśniki. Próbowałam ja, Saga i oczywiście Dziecko.
To tyle na dziś. A o jesionach będzie jutro i jeszcze o robiniach pseudoakacjach i o Indianinie.
Naprawdę.
Dobrej nocy wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz