O 11-tej w sobotę zaczęła się lekcja jazdy konnej.
To jest obrażony Maniek. Pani Ania założyła mu kaganiec i nie może podgryzać Leosia.
Hop na konia....
Ciocia Helka też pojeździła pół godzinki.
Po koniku robiliśmy sobie decoupage.
Wieczorem byliśmy jeszcze z wizytą u cioci Mirki.
A w niedziele poszliśmy na długi spacer "przez wichry burze, błota. kałuże"
Pozdrawiam wszystkich.
Ale było fajnie
OdpowiedzUsuńTak, wszędzie było fajnie. Na koniku, w domu, u tej małej Basi i na spacerze po błocie. I jeszcze Olek tak pięknie grał na pianinie, prawda? I nawet Ty Leosiu grałeś. I ja też. Było super.
OdpowiedzUsuń