piątek, 30 marca 2012

Indianin na wsi.

Miało być o Indianinie i będzie.
W ubiegłą sobotę na nasze pole  przybył taki mały Indianin.
Popatrzył na staw....
...zrobił sobie wigwam ....
..i zaczął układać drewno na ognisko.
Układał i układał.

Potem piekł kiełbaski

l
Zaprosił do ognia blade twarze....
...i psa.
Po skończonej zabawie pomagał przy załadunku drewna.
I tyle.
W przyszłym tygodniu Indianin do nas znowu przyjedzie. Na sześć spań.
Będzie się działo. Świątecznie.

3 komentarze:

  1. Pan Pocahontas31 marca 2012 00:23

    Mały idianinie niniejszym nadaję Ci imię ŚPIEWAJĄCY FORTEPIAN... Noś to imię z podniesioną głową. Blada twarz nie siada z takimi jak my przy jednym ogniu, chyba że zapłacą danine... Wszystkiego Cię nauczę:) HOUGH!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko nie zepsuj takiego fajnego Indianina, Panie Pocahontas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tańcząca Chmura2 kwietnia 2012 23:40

    Indianinie, a gdzie twój tomahawk??? Wymień skórę niedźwiedzia za tomahawk z bladymi twarzami.

    OdpowiedzUsuń