poniedziałek, 12 marca 2012

Z wizytą u nas.

Leoś przyjechał wieczorem w piątek i spędził u mnie sobotę i kawałek niedzieli. Była też Helenka.
O 11-tej  w sobotę zaczęła się lekcja jazdy konnej.
 To jest obrażony Maniek. Pani Ania założyła mu kaganiec i nie może podgryzać Leosia.
 Hop na konia....
 i jazda.


 Ciocia Helka też pojeździła pół godzinki.
Po koniku robiliśmy sobie decoupage.
 




 





Wieczorem byliśmy jeszcze z wizytą u cioci Mirki.


To był męczący dzień.
A w niedziele poszliśmy na długi spacer "przez wichry burze, błota. kałuże"




Pozdrawiam wszystkich.

2 komentarze:

  1. Ale było fajnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wszędzie było fajnie. Na koniku, w domu, u tej małej Basi i na spacerze po błocie. I jeszcze Olek tak pięknie grał na pianinie, prawda? I nawet Ty Leosiu grałeś. I ja też. Było super.

    OdpowiedzUsuń