Jest Tata Antoni. No i ten Antoni poszedł z Sagą do lasu ciemnego po czarny bez. I owszem. Przyniósł bez, ale najwięcej maślaczków.
Za chwilę poszedł jeszcze raz, bo mówił że tam jest pełno grzybów. Przyniósł cały kosz. Z drekiem.
No to poszedł jeszcze raz i gdy zbierał grzyby to wtedy z zarośli wybiegły 2 dziki i Saga za nimi poleciała. Nie było jej z godzinę, ale na szczęście sama przyszła do domu.
Na kolację dzisiaj mieliśmy grzybki w śmietanie.
Jutro jedziemy na urodzinki Leosia. Prezenty już są uszykowane.
Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę mojego małego pierwszoklasistę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz