Wreszcie przyjechał
Bardzo się ucieszyłyśmy. Saga i ja.
Leoś musiał się wypakować. Rower przecież trzeba zaprowadzić do garażu
Saga chciała ukraść Leosiowi czapkę.
Szybko nauczył się zamykać wielkie drzwi garażowe
Potem był obiad. Ziemniaki, jajo i brokuły. Zjadł.
Kawusia, tofifi i ciasteczka na tarasie
Szybkie podlewanie
Potem trochę jeździliśmy na rowerze.
Fajnie się jeździło. Teraz krótka tresura psa
Zabawa z Sagą w ogrodzie z użyciem taśmy z kasy fiskalnej.
Dwa kopnięcia w twardą ziemię. Uff. Już dosyć.
Ścięcie 2 gałązek. Starczy.
Spacer z Sagą.
Trzepanie bluzy na łące
Suszanie na wietrze. Pięknie wiało.
Teraz robota w piwnicy. Pomoc przy rozpalaniu w piecu.
Kalacyjka. Kanapka, plasterek pomidora i pół marchewki. "Nie masz Babciu mniejszej?"
Wreszcie kąpiel
I do łóżka.
I tak długo trwało.
Godzina 21.30. Dziecko śpi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz