piątek, 27 maja 2011

Przyjazd Leosia

Od rana czekaliśmy na Leosia
 Wreszcie przyjechał
Bardzo się ucieszyłyśmy. Saga i ja.
Leoś musiał się wypakować. Rower przecież trzeba zaprowadzić do garażu
A w garażu znalazła się piłka do skakania.
 Saga chciała ukraść Leosiowi czapkę.
 Szybko nauczył się zamykać wielkie drzwi garażowe

 Potem był obiad. Ziemniaki, jajo i brokuły. Zjadł.

 Kawusia, tofifi i ciasteczka na tarasie

 Szybkie podlewanie


 Potem trochę jeździliśmy na rowerze.



 Fajnie się jeździło. Teraz krótka tresura psa


 Zabawa z Sagą w ogrodzie z użyciem taśmy z kasy fiskalnej.





 Dwa kopnięcia w twardą ziemię. Uff. Już dosyć.


 Ścięcie 2 gałązek. Starczy.


 Spacer z Sagą.
 Trzepanie bluzy na łące



 Suszanie na wietrze. Pięknie wiało.
 Teraz robota w piwnicy. Pomoc przy rozpalaniu w piecu.

 Kalacyjka. Kanapka, plasterek pomidora i pół marchewki. "Nie masz Babciu mniejszej?"
 Wreszcie kąpiel
 I do łóżka.
I tak długo trwało.
Godzina 21.30. Dziecko śpi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz