Sobota zaczęła się od mojego rowerowego spaceru z Sagą.
Kiedy wróciłam zrobiliśmy śniadanie
Potem Leoś na rowerze, a ja za nim pieszo poszliśmy do skrzynek pocztowych wymienić kłódkę.
Wtedy zachciało nam się pojechać na spacer rowerowy tylko ja i Leonek. I pojechaliśmy
Trochę się zmęczyłam, bo dziecko waży już 20 kg i ma za długie nogi. Ale to nic. Wyprawa się udała.
Tu zabawa starym pociągiem
Pojechaliśmy tez do kościoła, ale zdjęcia nam nie wyszły. Poza tym Leoś całą mszę spał jak suseł i chrapał jak niedźwiedź.
Wieczorem razem pisaliśmy tego posta
Pozdrawiamy wszystkich którzy to przeczytają i dodatkowo siostrzyczkę Liliankę, Mamę, Tatę, Babcię i Dziadka Józia. I ciocie i wujków i Boguńkę.
Do jutra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz