Leonard robił surówkę na obiad
Leoś rozdał instrumenty i graliśmy w orkiestrze. Dobrze,że dyrygował, bo przynajmniej wiedzieliśmy jak grać.
Potem poszliśmy na spacer
Wieczorem goście wyjechali. Ktoś nam umył schody na tarasie.
Wszystko ślni. Widać, prawda?
Potem liczyliśmy kamyki. Odejmowaliśmy, dodawaliśmy i to była fajna zabawa. Leoś ma mądrutką główkę. A Saga spała bo ona nie liczyła. Nie umie.
A tu co? Leoś na dachu?
I Saga?
Jeszcze posiedzieliśmy na łące
Po prostu oglądaliśmy "anioły"
Teraz jedzonko, kąpiel i spać
To do jutra. A na jutro mamy fajne plany.
Zapraszamy
No to się odwiedzinki rodzinki udały :) Buzikai dla mojego smyka :*
OdpowiedzUsuńDziękujemy za komentarz . Leoś się ucieszył. Pozdrawiamy
OdpowiedzUsuń