Poszliśmy na bagna po ziemię do doniczek
Potem była burza i bardzo mocno padał deszcz.
Wtedy Leoś z Dziadkiem wyszli na bosaka sprawdzić czy dach w garażu przecieka.
A potem to już była fajna zabawa. Deszcz przestał padać i poszliśmy na bosaka w kałuże.
Ale zabawa się dopiero rozkręcała.
Zaczęły się roboty wodne. Leonard zrezygnował ze spaceru do lasu, bo pracował. Kałuża już wsiąkała i sąsiad dał Leosiowi wąż do uzupełniania wody w kałuży.
Prace trwały do wieczora z przerwą na rower i wycieczką do skrzyżowania 6 dróg
pierwsza droga...
druga...trzecia...
czwarta...
piąta...
szósta...
Jeszcze przytulanki na tarasie. To czerwone to torebeczka.
I zakończenie na dziś prac wodno- ziemnych
Dziecko brudne jak prosiaczek poszło do wanny i szybko dziś zasnęło.
Jutro sąsiad o 10.00 znowu wyciągnie wąż i prace zostaną wznowione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz