Spacer rano był trochę inny, bo z Dziadkiem
Po wertepach
Po dołach
Po górach
Z kijami
Ten grzyb to murszak rdzawy
To kwiatek dla Mamy Agnieszki, bo lubi kolor różowy
To nasze znalezione mrowisko
To bukiet do domu
Po spacerze bawiliśmy się w szpital. Ja i Dziadek byliśmy pacjentami, a Leoś nas leczył. Dostaliśmy lekarstwa- chlebki. Moje nawet było z piaskiem.
Dziadek coś szpera w garażu
Leoś znalazł w garażu taką maskę. Głupia, co?
I straszył.
Potem dziadek z Leosiem zaczęli robić szałas
Robili...
robili...
robili...
robili...
Saga już się wprowadziła...
A oni dalej robili...
Aż zrobili. Wszyscy się wylegiwaliśmy
Dziecko samo zrobiło 2 samoloty
Tutaj idziemy na spacer
Dziadek uczy Leosia gwizdać z użyciem trawy.
Tu pod parasolem. Ja- Babcia
I Leoś
Przypomniało mi się.. "... a pod okny śmierdzi łopian stary..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz