piątek, 10 czerwca 2011

Kolejny dzień

Mimo wyjazdu Leosia do Poznania, rano poszliśmy jeszcze na spacer



 To jest obserwacja żuczka


 Potem Dziadek z Leosiem pojechali a ja robiłam różne rzeczy; opalałam się, sprzątałam pod tarasem, naprawiałam materac.
Wieczorem pojechałam rowerem do strumyka przepływającego przez drogę, a w drodze powrotnej zatrzymałam się nad dzikim stawem

 Tam zobaczyłam kosaćce zarastające połowę stawu



Późno już było gdy Leoś i Dziadek wrócili z Poznania.Leonard był na ślubie swojej chrzestnej. Mówił że Ciocia wyglądała pięknie, miała taką dużą białą sukienkę i poplątane włosy. Chyba chodziło o loki.
Dziecko jednak miało tyle energii, że uciekało mi sprzed obiektywu







No i tyle. Teraz już śpi, bo to był męczący dla niego dzień

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz