Rano piliśmy kakao i kawkę i objadaliśmy się drożdżówkami.
Potem się rozpadało....
...a po godzinie wyszło słońce.
Zaraz potem przyjechali goście.
Po południu szyliśmy (ja i Leoś) na maszynie. Świetnie współpracujemy.
Zabawy z Lilką i Tatą Rafałem
Na wieczornym spacerze
Niedziela- goście
W niedzielę przyjechała Babcia Halinka i Dziadek Józiu.
Wszyscy siedzieliśmy w ogródku..
Znowu grillujemy
A po południu poszliśmy do folwarku.
Przy starej poczcie.
W ulubionym przez Leosia sklepie kolonialnym
U szewca.
Lilka w starym wózeczku
W szkole
Wieczorem Babcia z Dziadkiem wyjechali.
To był bardzo miły dzień.Poniedziałek - Matki Boskiej Zielnej
Kolejny dzień świąteczny już nie był taki słoneczny.
Rano Leoś bawił się z Lilką.
Tutaj z Tatą Rafałem
Potem dzieci z rodzicami pojechały do Olandii i wszyscy posiedzieli nad jeziorem.
Po obiedzie poszliśmy do folwarku robić bukiety z ziół.
I na mszę polową.
Potem był festyn.
Po powrocie z festynu wszyscy się zapakowali do auta i ....
Wszystko się świetnie udało tylko....Mamie Agnieszce nic się nie podobało.
A mnie się to zrymowało.
Oj zaraz, że nic... Ja po prostu nie jestem stworzona do życia na wsi, ale samo przebywanie tam jest fajne (na krótko) no i gdyby nie pszczoły - osy - to było by super :) A festyny, folwarki, itp. ja jakoś tego nie czuję, ale stara chatka jest fajna i w Mniszkach jest fajnie i MI SIE BARDZO PODOBAŁ POBYT, z kilkoma wyjątkami :)
OdpowiedzUsuń