poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Długi weekend

Sobota - goście

Rano piliśmy kakao i kawkę i objadaliśmy się  drożdżówkami.

Potem się rozpadało....

...a po godzinie wyszło słońce.
Po spacerze z Sagą Leoś nauczył się grać w Sudoku



Zaraz potem przyjechali goście.



Saga polubiła Lilkę i dała się jej tarmosić


 Zaczęło się grillowanie. Saga pilnowała a w końcu poczęstowała się szaszłykiem.
Po południu szyliśmy (ja i Leoś) na maszynie. Świetnie współpracujemy.


Przytulanki na tarasie.
 
Zabawy z Lilką i Tatą Rafałem




Na wieczornym spacerze


Niedziela- goście
W niedzielę przyjechała Babcia Halinka i Dziadek Józiu.
Wszyscy siedzieliśmy  w ogródku..









Znowu grillujemy
 A po południu poszliśmy do folwarku.


Przy starej poczcie.
 
W ulubionym przez Leosia sklepie kolonialnym

U szewca.


Lilka w starym wózeczku
 W szkole
Wieczorem Babcia z Dziadkiem wyjechali.


To był bardzo miły dzień.

Poniedziałek - Matki Boskiej Zielnej
Kolejny dzień świąteczny już nie był taki słoneczny.
Rano Leoś bawił się z Lilką.
Tutaj z Tatą Rafałem
Potem dzieci z rodzicami pojechały do Olandii i wszyscy  posiedzieli nad jeziorem.
Po obiedzie poszliśmy do folwarku robić bukiety z ziół.
I na mszę polową.






Potem był festyn.





Po powrocie z festynu wszyscy się zapakowali do auta i ....





....pojechali.
Wszystko się  świetnie udało tylko....Mamie Agnieszce nic się  nie podobało.
A mnie się to zrymowało.



1 komentarz:

  1. Oj zaraz, że nic... Ja po prostu nie jestem stworzona do życia na wsi, ale samo przebywanie tam jest fajne (na krótko) no i gdyby nie pszczoły - osy - to było by super :) A festyny, folwarki, itp. ja jakoś tego nie czuję, ale stara chatka jest fajna i w Mniszkach jest fajnie i MI SIE BARDZO PODOBAŁ POBYT, z kilkoma wyjątkami :)

    OdpowiedzUsuń