poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Poniedziałek już bez Taty.

Już rano Leoś był trochę osowiały, bo Tata wyjeżdżając obudził go po godzinie7-ej.
Na spacerze  nie chciało mu się chodzić. Tu siedzi na słupku.

 A tutaj z własnej woli dotyka ślimaka. Do tej pory tego nie robił.
 Po śniadaniu wyciągnął karty dydaktyczne do czytania ze zrozumieniem.
Świetnie sobie radził.
 Potem przykręcał antenkę do ściany.

 Leoś to dobry pomocnik.
 Po południu gotowałam zupę. Dla Leosia ogórkową , a dla mnie gulaszową. Leoś jadł aż uszy się trzęsły.
A tutaj na kolację naleśniki z dżemem wiśniowym. Smażyliśmy razem.
On w kuchni prawie na wszystkim się zna.


Dziś było trochę nie tak. Z Tatą to się jeździło i jeździło a teraz trzeba wymyślać jakieś zajęcia.
Dobranoc, pozdrawiamy wszystkich czytających.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz