piątek, 19 sierpnia 2011

Wyprawa

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem wyprawy.
Po śniadaniu chłopcy przygotowali rowery i.....


....pojechaliśmy (ja, Tata Antoni i Leonard) czerwonym szlakiem wzdłuż Doliny Kamionki.
 Jesteśmy przed Kamionną.
 Oglądaliśmy piękne widoki.
 A tutaj już Kamionna. Probostwo i kościół.
 Jedziemy do tego kościoła.
 Z dołu go dobrze widać.
Wspięliśmy się z rowerami po stromiźnie.
Kamień milowy w objęciach Leosia.
 Kościół.
 A tutaj Leoś odkrył jak działa ta pompa.
 Trzeba nacisnąć i już.
 Woda leci.
 I to jeszcze jak leci. Wodotrysk.
 Widok z murów wokół kościoła.
 Jedziemy z powrotem. Inną drogą.
 Gdybyśmy wiedzieli, że to taka trudna trasa to chyba nie pojechalibyśmy tędy.

 Pierwszy postój.
 Bociany na łące. Widać na powiększeniu.
 Zrywamy jeżyny. Pyszne, ale Leoś nie lubi.
 Ślady bytności bobrów.
 Drugi odpoczynek.
No i koniec wyprawy. Ze zmęczenia nie zrobiłam więcej zdjęć.
Po południu Tata Antoni i Leonard puszczali latawce.
Potem jeszcze  trzy razy jeździli rowerem do Tuczęp, do Mnichów i do lasu na górę wielgaśną.
Ja już się nie dałam namówić.
Do wieczora regenerowałam siły.
Teraz jeszcze regeneruję.
I jeszcze przez noc do rana.
Właśnie idę spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz