My siedzieliśmy na łące i gadaliśmy.
Zrobiłam wianek i poprosiłam, żeby Leoś go założył.
Założył, ale był zły, bo wianek go drapał w szyję.
Potem obserwował żuczka.
Wracając zostawiłam wianek na starym pniu.
Zrobiło się gorąco i Leoś chłodzi się w cieniu garażu.
Po południu zakupy. Było tego tyle , że Leoś nie zmieścił się do wózka i ciągnął go sam.
Jeszcze jeździliśmy na rowerze, a potem na hulajnodze.
Widać jak znika z prędkością światła.
Dziś dziecko było bardzo zmęczone i po kąpieli wcześnie poszło spać.
Jutro przyjedzie jego rodzinka. Leoś nie może się doczekać.
Dobranoc, miłych snów wszystkim czytającym tego bloga.
ale cisza na blogu zaległa?? to chyba pourodzinowy kac co?? ;)
OdpowiedzUsuń