We wtorek cały dzień byłam w Poznaniu a po południu pojechałam po Leosia i jeszcze po Antoniego i razem wróciliśmy do Starej Chatki.
Leoś dostał od Taty takiego białego niedźwiedzia i już do wieczora się z nim nie rozstawał.
Jeszcze grillowaliśmy.Saga też się ułożyła. Bez miśka.
Dzisiaj rano, na taras, Leoś przyszedł z niedźwiedziem.
Na spacer poszedł Sajgon, Leonard i Tata.
Oto migawki z ich wyprawy.
Tutaj przy zabytkowej studni.
Teraz spacer uliczkami.
Na rynku przy fontannie.
W parku nad jeziorem miejskim.
Na placu zabaw.
\
Po obiedzie przegląd roweru.
I jazda.
Potem wyjazd do lasu na Babci rowerze z siodełkiem dla Leosia.
Zrywanie śliwek w ogrodzie.....
Gotowanie kompotów.
Teraz praca umysłowa na komputerku.
I wieczorne grillowanie.
A teraz rewelacja.
Leoś nauczył się przełazić przez płot!!!! Tu brawa licznie zgromadzonej publiczności.
Po kolacji kąpiel, przytulanko, buzi, buzi i spać do łóżka. Tyle dziś było wrażeń.
Jutro rano już Taty nie będzie.
Brawa!!!! Wielkie brawa dla naszego zucha Leosia! Ciocia jest dumna z naszego szkraba! Prawda, jeszcze wczoraj był malutki a dzisiaj skacze przez płotki - jutro chyba będzie prezydentem albo królem-lulem! Pozdrowienia dla taty Antona. Super jest to zdjęcie z moczeniem nóg :PPPP Buziaki dla Leosia w ucho tym razem :))) A jak ciocia przyjedzie to chyba skradnie tego niedźwiedzia się sama w niego zawinie :)))
OdpowiedzUsuń