środa, 15 czerwca 2011

Leoś wyjechał

Rano poszliśmy na spacer z Sagą
 Ostatni raz wśród pokrzyw

 Koło murszaka rdzawego zobaczyliśmy żabkę
  Po śniadaniu Leoś już był spakowany
 Saga coś przeczuwała i pilnowała go
No i pojechał nasz chłopiec z Dziadkiem do Poznania.
Zostałam sama z psem.
Po Leosiu został Miś Michałek
 Zaścielone łóżko.
 Niedokończony obrazek rodzinki.
 Kocyk
 2 brudne skarpetki na półce z butami
 Buty polowe i te za duże kalosze
 Ulubiony sok.
 Bańki
 Smok wawelski, który się boi Sagi, bo ona go gryzie.
 i ten głupi kalendarz do przestawiania.
 Dzisiaj jest 15 czerwca więc przestawiłam, ale od jutra niech Dziadek przestawia.
 Saga posmutniała.
 Szuka Leosia na tarasie
 Sprawdza na dole.

 Pusto wszędzie
 Nawet dzwonki smutno dzwonią
 Saga nie wie gdzie Leoś.
Posprzątałam
Zrobiłam pranie
Wywiesiłam na sznurek.
I nudy bez Leosia
No cóż, będziemy do siebie dzwonić codziennie.
Wieczorem  zadzwonię.
No to do usłyszenia Leosiu.

1 komentarz:

  1. Co mi się tu porobiło? Ktoś to widzi?
    Co z tym zrobić? Helka , ratuj.

    OdpowiedzUsuń