czwartek, 18 sierpnia 2011

Dziś krótko.

Tata Antoni wyjechał.
Do obiadu robiliśmy różne rzeczy.
Poszliśmy na spacer z psem. Leoś znalazł 2 kamyki. Wyglądały jak kopytka.
Oglądaliśmy skarby Babci- serwetki, firanki,  kołnierzyki i poduszki niciane. Leoś naliczył 37 okrągłych serwetek. Coś tam jedliśmy, sprzątaliśmy, podlewaliśmy ogród z przodu.
A potem wrócił Tata Antoni.
A skąd on tutaj??????
Okazało się że załatwił swoje sprawy i jeszcze będzie z nami parę dni.
A Leoś pobiegł w kaloszach , bo najszybciej się je zakłada.

Po obiedzie to tylko jeździli z Tatą. Do Tuczęp w prawo, do Mnichów w lewo. Na pole w lewo i jeszcze raz w lewo. Był wniebowzięty. Tak minęło całe popołudnie.

A do lasu ciemnego poszłam z  Sagą.

Teraz idziemy spać. Dobranoc.

3 komentarze:

  1. Czy nasz Leoś znowu urósł czy tylko się cioteczce Dżili zdaje??? :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę napisać komentarz, bo już mi wujek Łukasz wypomina, że jestem cichym podglądaczem. Cieszę się, że Tata Antek ma tak dużo czasu dla swojego synaczka najmilejszego ;) I oby w przyszłości znajdował go jak najnajnajwięcej. Pozdrawiam i mocno ściskam mojego chłopczyka (znaczy Leosia, nie Antka :p).
    Ciocia Martynka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Leoś urósł oczywiście i ma szerokie plecy. A jakie mięśnie na raczkach,aż się GÓRKI robią.
    No nie te GÓRKI tylko górki.
    Antek ma jeszcze siły na niego, tzn. na Leonardka. Jeżdżą i jeżdżą na rowerze. Dziękujemy za pozdrowienia i też pozdrawiamy wszystkich podglądaczy. Tych cichych też. Leoś i ja cieszymy się z każdego komentarza. Dziękujemy za miłe słowa.
    Babcia i Leoś.
    Oraz Dziadek.
    Oraz tata Antoni.
    Oraz nasza Sagunia.

    OdpowiedzUsuń