sobota, 20 sierpnia 2011

Kolejny dzień pełen wypraw.

Ranny spacer z Sagą należy do mnie i do Leosia. Tutaj Leoś wlazł na górę przy drodze, żeby sprawdzić co tam jest i co stamtąd widać.

 Po śniadaniu oglądaliśmy film "Król lew" cz.II. Leoś już go kiedyś widział, ale z przyjemnością sobie  przypomniał. Dziękujemy Ciociu Helenko za to nagranie.
 Potem chłopaki wyciągnęli rower.
 Wzięli pićko, jedzonko i aparat fotograficzny i....pojechali.



 No i stało się . Złapali gumę i do domu wrócili pieszo.



 Po drodze było ciekawie.
 Leoś śpiewał.
 Zbierał skarby.
 Liczył ambony.
 Znajdował włochate gąsienice.
 I tak doszli do domu.
W domu naprawiali dętkę.




I znowu pojechali dokończyć wyprawę.
Tymczasem ja z Sagą poszłam na swoją wyprawę po gruszki.
 Oglądałam piękne widoki


 A tu widok na pole.
 Saga się moczy w stawie.
 A tymczasem Leoś i Tata jeździli i jeździli i robili sobie fajne zdjęcia.

 A wieczorem jeszcze mnie namówili na krótka trasę do Tuczęp i było wspaniale.



Kiedy wróciliśmy do domu Leoś stwierdził że go pupa boli od siedzenia na siodełku.
Teraz już śpi. A właściwie śpią. Razem z Tatą.
Ja też już idę spać.
Dobranoc.

1 komentarz: