Ranny spacer z Sagą należy do mnie i do Leosia. Tutaj Leoś wlazł na górę przy drodze, żeby sprawdzić co tam jest i co stamtąd widać.
Po śniadaniu oglądaliśmy film "Król lew" cz.II. Leoś już go kiedyś widział, ale z przyjemnością sobie przypomniał. Dziękujemy Ciociu Helenko za to nagranie.
Potem chłopaki wyciągnęli rower.
Wzięli pićko, jedzonko i aparat fotograficzny i....pojechali.
No i stało się . Złapali gumę i do domu wrócili pieszo.
Po drodze było ciekawie.
Leoś śpiewał.
Zbierał skarby.
Liczył ambony.
Znajdował włochate gąsienice.
I tak doszli do domu.
W domu naprawiali dętkę.
I znowu pojechali dokończyć wyprawę.
Tymczasem ja z Sagą poszłam na swoją wyprawę po gruszki.
Oglądałam piękne widoki
A tu widok na pole.
Saga się moczy w stawie.
A tymczasem Leoś i Tata jeździli i jeździli i robili sobie fajne zdjęcia.
A wieczorem jeszcze mnie namówili na krótka trasę do Tuczęp i było wspaniale.
Kiedy wróciliśmy do domu Leoś stwierdził że go pupa boli od siedzenia na siodełku.
Teraz już śpi. A właściwie śpią. Razem z Tatą.
Ja też już idę spać.
Dobranoc.
słodkich snów dla wszystkich!!! :***
OdpowiedzUsuń