Chwilę potem powiedział - Sam zawiązałem sobie sznurowadło, udało mi się.
Był z siebie bardzo dumny. Oczekuje gratulacji od bliższej i dalszej rodziny.
Brawo Leosiu.
To jest pierwszy but.
A to drugi i kolejne sznurowanie.
Na spacer znowu wzięliśmy koszyk i znowu się przydał.
A potem Leoś pokazał mi to miejsce. Był już tam kiedyś...nie wiadomo kiedy?
Nieco dalej złaził z wielkiej góry w dół. Po pupie.
A po powrocie robiliśmy różne rzeczy.
Ja drapałam półkę, aż ją odrapałam.
Leoś rozkładał namiocik. Nie wiadomo po co?
Potem się przebrał za żniwiarza.
A po obiedzie nazrywał mirabelek.
Postanowiliśmy ugotować kompot, a jeden słoiczek ugotowaliśmy i zostawimy na zimę.
Tutaj picie gotowego kompociku, bardzo słodkiego i bardzo kwaśnego.
A tutaj kompot na zimę
Wieczorem Leoś poszedł wcześniej spać, bo jutro rano jedziemy do Cioci Danusi i Wujka Ędrju.
Następny odcinek w niedzielę wieczorem.
Gratuluje Leosiu Leosinku! Ciocia da ci wielkiego buziaka jak przyjedzie z kocurrami! Super wyglądasz w ludowym stroju. Będziemy robić zdjęcia. Całuski w nosek!
OdpowiedzUsuń