Leoś poprosił o nalesniki na śniadanie....
.... potem poszliśmy do lasu ciemnego.
Do południa robiliśmy różne rzeczy. Ja sprzątałam, odkurzałam, prałam, wieszałam pranie, a Leoś przeglądał gazetki o ptakach i rozpoznawał ptaki ze swojej kolekcji.
Potem Leoś się rozbrykał.
Skakał i skakał na swojej skakance.
Leoś z Sagą poszli w tę mgłę.
Dzień upłynął spokojnie. Odpoczęliśmy trochę.
A jutro znowu idziemy na pole.
nie moge tu odczytac co mamuska napisala ale obejrzalam zdjecia. Caluski na misiaczka. Pieknie trenuje na skakance :)
OdpowiedzUsuń