Poszliśmy z Sagą do lasu ciemnego. To był długi spacer w deszczu. Na szczęście mieliśmy peleryny.
Potem zajmowaliśmy się tym co każdy chciał. Ja gotowałam zupę a Leonard bawił się w pokoju.
Potem nie wiadomo gdzie znalazło się długo szukane pudło z grami i zabawkami.
Leoś był zachwycony.
Potem zrywał śliwki.
I jeszcze poszliśmy na pole.
Bocian wcale się nie bał i był bardzo blisko.
To jest słup do prądu
Poza tym dzisiaj Leoś nauczył się robić budyń, bawił się piłką z sąsiadką Wiktorią, pomagał mi sprzątać mieszkanie i przygotować pokój na przyjazd Mamy, Taty i Lilianki.
To już pojutrze. Czekamy na Was.
Pa.
Ciocia już tęskni! Kocurrry są sztąchnięte od wczoraj i cały czas śpią. Chyba też tęsknią za naszym małym Leosiem-krasnoludkiem :))) Gratuluje zrobienia budyniu! Jaki smak był?
OdpowiedzUsuńDziękujemy z komentarze. Budyń był wiśniowy. Smakowity. Pozdrawiamy
OdpowiedzUsuń