Rano byliśmy jak zwykle w lesie.
Słyszeliśmy dzięcioła ale go nie widzieliśmy.
W drodze powrotnej sprzątaliśmy las. Zrobiliśmy konkurs, kto znajdzie więcej śmieci. Leoś wygrał.
Potem pojechaliśmy do kościoła do Kamionnej.
Była msza dożynkowa i rolnicy przynieśli wieńce dożynkowe
Po obiedzie Leoś zasiał nasionka orlika i ogrodził to miejsce kamykami.
Pod wieczór poszliśmy na wyprawę. Długą.
Tutaj pierwszy odpoczynek
A to mokradła. Tutaj mieszkają bobry.
Leosia bolały nogi, ale jest dobrym piechurem.
Po powrocie znowu włączał swoje radyjko.
Poszedł spać ok. 21-ej.
A tu dla odmiany wspomnienie jak było z Tatą.
Och, jak miło powspominać rowerowe, leśne przygody :)
OdpowiedzUsuńAnonimowy, nie podpisałeś się. I tak wiemy ktoś ty. Antoni, Antoni wydało się.
OdpowiedzUsuń