piątek, 22 lipca 2011

Dalej leje...

...i końca nie widać.
Rano wzięliśmy się za malowanie papugi, która czekała na to bardzo długo. Chyba rok.





Na spacer wybraliśmy się w południe jak trochę mniej padało. Kto poznaje tego niebieskiego krasnoludka?
Dziś Leoś poznał roślinę, która nazywa się babka zwyczajna.


Tutaj z Sagą zaglądają do nory borsuka.

A tutaj Saga dokopuje się do innej nory.

Obiad robiliśmy wspólnie. Ja pyrki  i ryby, a Leon surówkę.

A Saga nic.
Potem nie robiliśmy  zdjęć, bo aparat się ładował.
Wcześnie poszliśmy spać.
A jeszcze rozmawialiśmy o zębach i to było bardzo ciekawe. Skończyliśmy książkę "O chłopcu , który szukał domu". Dobrze się skończyła.
Dobranoc wszystkim dużym i małym i całkiem malutkim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz