niedziela, 24 lipca 2011

Nie do wiary, przestało padać?

Rano poszliśmy na spacer jeszcze w deszczu.

 Zbieraliśmy liście drzew występujących w tych lasach.
Kasztanowiec
Grab
Brzoza (betula pendula)
Dąb
Klon (acer)
I jeszcze buk z orzeszkami bukowymi, którego gałązkę Leoś przyniósł w kieszeni
Potem ptakowi przyklejaliśmy ogonek i skrzydełka
 A oto dwa ptaki- stary i nowy


Teraz obydwa zamieszkają na szafeczce i popilnują lekarstw.

Wybraliśmy się też do innego lasu







 Saga nam zwiała a jak się znalazła to ochładzała się w kałuży

Po drodze poszliśmy na stary cmentarz ewangelicki gdzie, wśród chwastów, widać tylko kilka grobów



A tu ( z narażeniem życia) zbieramy kurki.


W drodze powrotnej dostaliśmy, od jakiegoś  mieszkańca wsi, całą torbę ogórków do kiszenia.No i kisiliśmy


Tu  gramy w Memo


A tu Leoś dmucha dmuchawką

Po obiedzie puszczaliśmy latawca.
Leoś



Saga też się bawi
I znowu Leoś, aż nam się sznurek skończył


Wreszcie wyszło słońce i postanowiliśmy się  poopalać, ale jak się położyliśmy to nadciągnęły chmury i tyle.




Wieczorem po kąpieli poczytaliśmy książeczkę.


Tylko trochę czytaliśmy,bo dziecko jak widać było śpiące.
Dobranoc, pchły na noc
Ps.
Dzisiaj nauczyliśmy się tej piosenki
Komu się podoba? To palec do góry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz