środa, 27 lipca 2011

Dzień jak co dzień.

Rano  dziecko budzi się zwykle około godziny 8.30. Potem pije kakao (wołam; Leło kakało) i wtedy możemy iść z Sagą do lasu. Dziś też tak było i na tarasie siedzieliśmy sobie około pół godzinki.

Potem poszliśmy. Leoś jest dobrym obserwatorem. Szuka ślimaków, robaków, żuczków, ptaszków, zwierzątek. Rozpoznaje rośliny np: dziurawiec, babkę zwyczajną, pokrzywę. Rozpoznaje gatunki drzew; buk, dąb, brzozę, robinię pseudoakację, kasztanowiec. Na spacerach się mądruje.






Po śniadaniu pojechaliśmy do Międzychodu. Znaleźliśmy pompę, z której słynie to miasto.




Zwiedziliśmy też kościół z XIV wieku.

Po powrocie zrywaliśmy śliwki.




A Saga nam podkradała z koszyczka.

A tu Leoś próbuje skakać na skakance, którą kupiliśmy w Międzychodzie.
Jak wyjaśnił
- kupilismy ją bo nie umiem skakać i muszę poćwiczyć
I tutaj ćwiczy.








Potem graliśmy w gry planszowe
A tu w drodze na pole zwiedzanie piwnic we folwarku




Potem szliśmy po chaszczach
A tutaj  będzie prąd
Kapiel Saguni w stawie

W drodze powrotnej znależliśmy ruiny kaplicy na starym cmentarzu

I już do domu.
Leoś wieczorem powiedział
-ale chce mi się spać, taki jestem zmęczony

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz