poniedziałek, 4 lipca 2011

No... wreszcie wrócił chłopiec.

Rano jeszcze padało



Saga nie chciała wyjść na deszcz



Ale potem zaświeciło słońce

Saga zdecydowała się wyjść
Potem pojechałam do Poznania
Załatwiałam rożne sprawy i zabrałam Leosia.
No i wreszcie w Mniszkach
Jemy lody

Robimy miejsce na rośliny, wyrywamy chwasty


 I już gotowe

 Leoś odwozi taczkę do sąsiada





Leoś goni Sagę i ją psika wodą


Kąpiel
Śpiewanie " Na morzu burza hula"


Plątanie sznurka na paluszkach

Rączki się pomarszczyły
I .....21.30 spanie
Dobranoc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz