niedziela, 31 lipca 2011

A deszcz pada i pada

Wczoraj nic nie pisałam, bo byłam chora. Miałam straszną migrenę. Leżałam cały dzień w łóżku, a wstawałam tylko wtedy gdy wymiotowałam. Jak wzięłam silne tabletki to mi dopiero przeszło.
A dziś Leoś pojechał do domciu. Rano go spakowałam.

Zrobiłam mu jeszcze pa, pa i tyle.

 Potem poszłam na spacer z Sagą.
 No i tak było. Mokro wszędzie.
W ogrodzie też mokro.
Jak pięknie wygląda ten mokry rozchodnik okazały

Jak trochę przestało padać to wytarłam taras ale daremnie.
Po południu poszłam z psem po raz drugi i ciągle padało.
Ot lato deszczowe.
Mokra łąka.

 Mokry lasek przy łące.
 Mokra wrotycz pospolita
I tak dalej i tak dalej.  Pada i pada.
Dobrej deszczowej nocy życzę wszystkim.
Ps.
I tak niepostrzeżenie zrobiła się niedziela. A w niedzielę Ignacy ma imieniny. Wszystkiego najlepszego synu. Od nas ten piękny bukiet...

...i te spodnie.... te wiesz. Pozdrawiamy ciebie szczególnie gorąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz