Po śniadaniu robiliśmy pachnące mydełka
Bierze się mydełko naturalne "Biały jeleń"
Trze się je na tarce
Zalewa odrobiną gorącej wody
Dolewa się zapachu. Tu aromat świerkowy, żeby pachniało lasem.
Wymieszane mydło wkłada się w foremki i odstawia do wyschnięcia na parę dni i gotowe.
Na spacer poszliśmy do lasu. Saga uciekła a my w deszczu czekaliśmy na nią.
Ponieważ padało to Leonard zainteresował się swoimi zabawkami.
Przypomniały mu się dawne labirynty i robiliśmy nowe, trudniejsze.
Potem niechcący mi zrobił czarną buźkę
A następnie chciał napisać "Babciu przepraszam " ale powiedziałam że po angielsku jest krócej "sorry"
i oto napis. Brakuje drugiej literki "b" ale wiadomo o co chodzi.
Tutaj tresura psa
A teraz zabawa kartonem
Oglądanie książki przyrodniczej o jeżu i krótki odpoczynek na fotelu
Na posmarowany masłem chleb kładzie się mortadelę grubo uchapaną :)
Następnie kroi się kromkę nożem na pół
Składa się razem
Bierze się taboret żeby dosięgnąć do szafki po talerzyk
Wyciąga się talerzyk z szafki
Siada się do stołu
I wreszcie się je kolację. Trzeba tylko buzię mocno otwierać , bo kanapka jest grubaśna
Potem tylko mycie, paciorek, czytanie książki " O chłopcu który szukał domu" i spanie.
A jutro już wtorek.
Mamo Agnieszko, Leoś przyjedzie do Poznania we czwartek rano. I to dość wcześnie bo ok 8.30.
Dobrej nocy wszystkim.
będę czekać z niecierpliwością :) buziaki dla mojego chłopca :*
OdpowiedzUsuńps. a Leszek biuro zamyka czy przenosi?? bo lokal do wynajęcia ;)